Wojskowej, które zrealizowano do 1975 roku. W piłkarskiej sekcji Pogoni nastąpił przełom. W klubie pracę podjął warszawski szkoleniowiec Aleksander Czyżewski, który wyciągnął drużynę z B-klasowej otchłani. W czerwcu 1973 roku piłkarze awansowali do klasy okręgowej, będącej trzecim szczeblem.
Country: Poland | Year: 2021 | Genre: Black Metal Track from the upcoming debut album 'Heilsweg: O udręce ciała i tułaczce duszy (Of Carnal Torment and Wande
Gości można pochwalić za dobrą defensywę i skuteczność, bo wykorzystali nieliczne sytuacje. Ale naprawdę do gry Pogoni trudno mieć większe zastrzeżenia. Brakowało skuteczności.
W pogoni za marzeniami. 2016 | Kategoria wiekowa: 16+ | 1 godz. 47 min | Dramaty. Bystra nastolatka i jej dowcipna przyjaciółka postanawiają wzbogacić się za wszelką cenę — idą w ślady ekstrawaganckiej handlarki narkotyków. W rolach głównych: Déborah Lukumuena,Jisca Kalvanda,Kévin Mischel.
Najbardziej podobne filmy do W pogoni za uczuciem Lista zawiera podobne filmy ułożone na podobieństwe. Silnik referencyjny podniósł romantyczny, wzruszające, sentymentalny i smutny filmy z fabułą zawierającą tematy miłość i romans, miłość, Historia miłosna, zakochać się, pary, para relacji i romans głównie w gatunkach
Czas wolny na filiżankę kawy w Cafe de Paris, najbardziej znanym miejscu spotkań w księstwie. Kontynuacja podróży z przerwą w miasteczku Eze. Wizyta w perfumerii Galimard, założonej w 1747 roku, będącej jedną z pierwszych francuskich perfumerii. Przejazd do NICEI, stolicy Lazurowego Wybrzeża, położonej nad wspaniałą Zatoką
o56ei. Ekstraklasa w poniedziałki zazwyczaj nie raczy nas pasjonującymi spotkaniami. Co czeka nas w Mielcu? Na papierze jest to mecz dla koneserów piłki nożnej, bo kto o zdrowych zmysłach myśli o tym, żeby włączyć w poniedziałek o godz. 19 spotkanie Stali z Radomiakiem? Aczkolwiek ekipa z Radomia pod wodzą Mariusza Lewandowskiego przyzwyczaiła nas do tego, że z nią nigdy nie ma nudy. Czy będzie tak i tym razem?Stal Mielec to niezwykle nieprzewidywalna drużyna. Nigdy nie wiesz, co odwali. Gdy patrzysz na jej kadrę, to myślisz sobie, że jest to murowany kandydat do spadku, a później ogrywa na luzie mistrza Polski 2:0 na jego terenie. Czyżby więc oznaczało to, że z Radomiakiem będzie jeszcze łatwiej? Oczywiście, że Mielec – Radomiak Radom: zapowiedź meczuW teorii w lepszej sytuacji przed poniedziałkowym szlagierem jest Stal, bo powinna być zbudowana mentalnie zwycięstwem nad Lechem. Z kolei Radomiak nie był w stanie u siebie pokonać beniaminka Ekstraklasy, Miedź Legnica (1:1), grając ponad pół godziny w przewadze liczebnej. – Patrząc zero-jedynkowo, skoro wygraliśmy z Lechem Poznań 2:0, a zespół Radomiaka zremisował z Miedzią Legnica 1:1, to w tym momencie jesteśmy zespołem lepszym, ale oczywiście żartuję. To była pierwsza kolejka. Analizowaliśmy pierwszy mecz Radomiaka, z przebiegu spotkania z beniaminkiem wynikało to, że to Radom był zespołem bliższym zwycięstwa, dlatego spodziewamy się trudnego meczu. Jest to zespół na bardzo podobnym poziomie do naszego, ale to, jak dobrze wiemy, weryfikuje boisko — mówił Adam Majewski, szkoleniowiec Stali na przedmeczowej Mielec nigdy nie przegrała w Ekstraklasie z Radomiakiem Radom. Takie są fakty, choć dotyczą raptem dwóch meczów. Bilans to jedno zwycięstwo i remis na korzyść biało-niebieskich. Ekipa z Mielca rok temu przed własną publicznością pokonała radomian 1:0 po golu Grzegorza Tomasiewicza z rzutu karnego. W rundzie wiosennej między tymi zespołami padł wynik 1:1. Ostatni raz Radomiak ograł Stal Mielec 28 września 2019 roku, ale ten mecze odbył się ramach I ligi i w Radomiu.– Mamy za sobą tydzień mocnych treningów. Jesteśmy przygotowani do spotkania ze Stalą Mielec, przeanalizowaliśmy grę naszego najbliższego przeciwnika w ich ostatnim meczu z Lechem Poznań. Wiemy co nas czeka — mówił Mariusz Lewandowski na mocnych treningach mówił od początku swojego pobytu w Radomiu. – Widziałem, że zespół nie jest przygotowany na obciążenia, treningi, jakie prowadziłem, inny styl grania. Wystarczało nam sił na 45 minut takiego grania – dopiero co podkreślał Lewandowski w rozmowie z Szymonem Lewandowski: Żeby mieć poparcie kibiców, musisz coś pokazać [WYWIAD]Stal bez Ciepieli, zadebiutuje Estończyk?W zespole Radomiaka zabraknie w dzisiejszym meczu kontuzjowanych Tiago Matosa oraz Damiana Jakubika, który jest niedysponowany od dłuższego czasu. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji Mariusza Lewandowskiego. Do gry po krótkiej przerwie związanej z lekkimi urazami wracają Luizao i Maurides, który musi udowodnić trenerowi, że dalsza współpraca z nim ma chodzi o Stal Mielec, zabraknie Bartłomieja Ciepieli. W minionej kolejce doznał urazu, który wyklucza go z gry na 2-3 miesiące (złamana kość śródstopia). Stal ma duży problem z młodzieżowcem, bo to właśnie Ciepiela miał być pewniakiem w tym względzie. Teraz zapewne z młodych pierwszy do grania będzie Przemysław Maj, który już błysnął w Poznaniu, notując asystę przy drugim golu. Była ona finalnie nie do końca zamierzona, bo Mikołaj Lebedyński przepuścił piłkę do Macieja Domańskiego, ale wcześniej Maj niczym stary wyga powalczył z Douglasem i przepchnął doświadczonego Mielec wygra drugi mecz z rzędu? Kurs w Stali spodziewany jest debiut niedawno sprowadzonego Bogdana Vastsuka. Nie ma w historii tego zawodnika niczego ekscytującego, nie jest nawet regularnym reprezentantem Estonii, ale może czymś nas facet podopiecznych Adam Majewskiego dalej będzie opierał się na Mikołaju Lebedyńskim? Zapewne tak, gdyż Said Hamulić nie jest jeszcze odpowiednio przygotowany do sezonu. – Jest z nami drugi tydzień, wcześniej miał kilkunastodniową przerwę wakacyjną. Trenuje sumiennie, a czy jest już gotowy na 90 minut? Nie wiem, będziemy z niego korzystać na tyle, na ile go stać. Być może od następnego spotkania będzie gotowy na 90 minut — mówił trener Stali na konferencji oczekujemy po meczu w Mielcu? Otwartej gry z obu stron, co przełoży się na wiele bramek. Stal musi zagrać inaczej niż z Lechem. W Poznaniu ważny był pragmatyzm i cierpliwe czekanie na swoje szanse po kontratakach. Kluczowy był środek pola. W tym starciu będzie musiała trochę dłużej utrzymać się przy piłce i próbować ataku pozycyjnego, a Radomiak prawdopodobnie będzie czyhał na błędy rywali, wykorzystując potencjał swojej składy na mecz Stal Mielec – Radomiak Radom:WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:Stało się. Śląsk wygrał we Wrocławiu pierwszy raz w tym rokuGruziński zaciąg nie pomógł Zagłębiu. Legia po dublecie Wszołka pokonuje MiedziowychCracovia udzieliła Koronie lekcji, jak trzeba grać w EkstraklasieFot. Newspix Najnowsze Piłka nożnaVan den Brom: Szanse oceniam 60% do 40% dla Lecha Już jutro Vikingur podejmie Lecha Poznań. Dziś odbyła się konferencja, podczas której trener Kolejorza odniósł się do szans na awans, postawy swojego zespołu i ogólnych obserwacji. John van der Brom wypowiedział następujące słowa: – Nastroje w Lechu są teraz lepsze niż gdy zaczynałem pracę. Gramy na dwóch frontach i pracujemy nad pogodzeniem gry na obu. Jednak teraz skupiamy się tylko na meczu z Vikingurem. Nie chcę mówić o zawodnikach, których dziś z nami […] prostuje doniesienia dotyczące rzekomej sprzedaży Cucurelli do Chelsea Marc Cucurella trafi do Chelsea. Takie wieści przekazał Fabrizio Romano. Okazuje się, że włoski newsmen się pospieszył. Mewy już wydały oficjalne oświadczenie. Fabrizio Romano przekazał dziś, że Brighton porozumiało się w sprawie sprzedaży Cucurelli za ponad 50 milionów funtów. Dodał, że Manchester City – który również zabiegał o tego gracza – nie ma szans jego pozyskanie. Brighton uznało, że warto odnieść się do informacji, które kilka godzin […] otrzymał ofertę z Hapoelu Beer Szewa Damian Kądzior wcześniej był łączony z klubem Ekstraklasy, teraz otrzymał ofertę z Izraela. O piłkarza Piasta, wcześniej ubiegał się Lech Poznań, ale oferty Kolejorza nie były uznane za satysfakcjonujące. Sebastian Staszewski przekazał, że ostatnio Kądzior wzbudził zainteresowanie Hapoelu Beer Szewa. Izraelczycy zaproponowali zawodnikowi trzyletni kontrakt. Piast natomiast mógłby liczyć na około 500 tysięcy euro, czyli mniej więcej na tyle, ile wynosiła propozycja ze strony Lecha, […] Cucurella trafi do Chelsea Marc Cucurella trafi do Chelsea. Takie wieści przekazał Fabrizio Romano. Hiszpan przed startem poprzedniego sezonu trafił do Brighton z Getafe. Spisywał się na tyle dobrze, że szybko wzbudził zainteresowanie czołowych ekip. Mówiło się, że może trafić pod skrzydła Pepa Guardioli, ale ostatecznie przeniesie się na Stamford Bridge. Cucurella ma kosztować The Blues ponad 50 milionów funtów. Kluby już doszły do porozumienia i sam piłkarz dogadał się w kwestii kontraktu. […] rzuca hajs, więc Staśko wyrzuca poglądy do kosza. „Wierna suka swojego pana” Maja Staśko, która w swoim mniemaniu działa na rzecz praw kobiet (a w rzeczywistości kompromituje siebie i ten ruch na każdym kroku), będzie walczyć w High League, czyli freak-fightowej federacji Malika Montany. To ważne, że u Malika Montany, a nie u Kingi Dunin, Małgorzaty Halber, czy innej feministki. Jest to bowiem dowód na to, że – krótko mówiąc – poglądy Staśko to od zawsze zwykłe pierdolenie, które było niezłym sposobem na wybicie się, ale jak można zgarnąć […] Kasper Schmeichel podpisał kontrakt z OGC Nice Kasper Schmeichel nowym bramkarzem OGC Nice. Zanosiło się na to od dawna, ale dopiero teraz pojawiły się oficjalne informacje. W komunikacie francuskiego klubu zabrakło jednak informacji, na jak długo reprezentant Danii zwiąże się z Les Aiglons. Kasper Schmeichel grał w zespole Lisów przez dziesięć lat. W tym czasie rozegrał ponad 500 oficjalnych spotkań w piłce klubowej. Wygrał z byłym już klubem Championship, Premier League, FA Cup oraz Tarczę Wspólnoty. […] talentów w Krośnie. W czym tkwi sekret Beniaminka? Beniaminek Profbud Krosno to spory fenomen, jeśli chodzi o szkolenie dzieci i młodzieży, bo jest to niewielki, skromny ośrodek na Podkarpaciu, a w ostatnich dwóch latach aż pięciu ich wychowanków zadebiutowało na poziomie Ekstraklasy — Kacper Bieszczad, Przemysław Sajdak, Karol Knap, Antoni Kozubal i Krzysztof Kolanko. Zapewniają nas, że to jeszcze nie koniec. Ta karuzela jeszcze się nie rozkręciła. Jaki mają patent na wychowywanie zawodników? Czy każdy klub może aspirować i dążyć do tego, żeby zostać „kopalnią […] w Chelsea. Dlaczego to może wypalić? Raheem Sterling. Kalidou Koulibaly. Gabriel Slonina. Tak wyglądają ruchy Chelsea w letnim oknie transferowym. To kolejny dowód na to, jak dużego kalibru talentem dysponuje Amerykanin, o którego nie tak dawno temu mocno zabiegała polska federacja. Jak wyglądały kulisy transferu do londyńskiego klubu? Dlaczego zmiana przepisów o wypożyczeniu znacznie powiększa jego szanse w Premier League? Odpowiadamy. Gabriel Slonina w Chelsea. Kulisy transferu Wczoraj późnym wieczorem – kiedy w Chicago […] Deal for Football” w Anglii, czyli kolejna walka o kasę Nowy sezon Premier League jeszcze się nie rozpoczął, ale za kulisami trwa już inna walka. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze i rzeczywiście to właśnie one są obecnie głównym tematem poruszanym w gabinetach szefów klubów piłkarskich w całej Anglii. EFL i niższe ligi domagają się więcej pieniędzy spływających z góry piramidy, ale giganci z najwyższej klasy rozgrywkowej niespecjalnie chcą się dzielić. Porozumienia na razie nie ma, ale poczyniono już pewne postępy. […] Kownackiego do Sekulskiego, czyli ze skąpstwa w desperację? Nie ma chyba ostatnio innego klubu na najwyższym poziomie w Polsce, który generowałby tak złe emocje wśród kibiców. Nie chodzi o to, że odbywa się w nim jakaś historyczna degrengolada. No nie, aż tak źle nie jest, ale obraz najnowszych działań Lecha po prostu razi w oczy. Bynajmniej nie przez blask sukcesów, jak włodarze tego klubu zapewne by sobie życzyli, a w wyniku skąpstwa czy teraz nawet aktu desperacji. Kolejorz daje idealny pokaz, jak sympatie i honory zdobyte kilka […] które przerodzą się w alarm? O kłopotach BVB na starcie sezonu Po udanym początku letniego okna transferowego w Borussii Dortmund doszło do kilku niepokojących wydarzeń. Są to na razie sygnały, ale szybko mogą przerodzić się one w niepokojąco brzmiące alarmy. Myśląc o mistrzostwie Niemiec, nie można ignorować nawet niewinnych znaków. Choć sezon Bundesligi jeszcze się nie rozpoczął, to w Dortmundzie nazbierało się już sporo problemów. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że wobec kłopotów Bayernu Monachium i błyskotliwego okienka transferowego BVB […] błąd sędziego w meczu Warty Poznań Warta Poznań zagrała do tej pory trzy mecze w Ekstraklasie i w każdym z tych starć sędzia przynajmniej raz popełniał poważną pomyłkę. Najpierw dwa razy skorzystali warciarze (brak czerwonej kartki dla Szczepańskiego z Rakowem i brak rzutu karnego dla Wisły Płock), tym razem to zespół Dawida Szulczka ucierpiał na decyzji arbitra. Ale podobnie jak w dwóch poprzednich kolejkach arbitrzy nie wypaczyli rozstrzygnięcia. Jeśli chodzi błąd z minionej kolejki, to błąd […]
All By Myself* Bridget Jones powraca! Jest już kobietą w średnim wieku (a nie trzydziestokilkulatką), wdową (zamiast singielką) i matką z dwójką dzieci, znów zmagającą się samotnie z życiem. Myliłby się jednak ktoś, kto pomyślałby, że jej życie jest teraz ułożone i spokojne. Mimo bowiem upływu lat charakter Bridget się nie zmienił (co nie dziwi), ale (co już dziwne) nie nauczyła się też ona niczego o sobie i wciąż nie umie wyciągać wniosków z własnych doświadczeń (co niezwykle dziwne po dziesięciu latach wspólnego życia z tak poukładanym mężem jak Mark Darcy). I’m Every Woman Bohaterka dwóch powieści opublikowanych pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku (w Polsce na przełomie tysiąclecia) była ikoniczną postacią pokolenia, z którą utożsamiały się tysiące kobiet trzydziestokilkuletnich, singielek, nie tylko Brytyjek. Dzięki tym książkom jej autorka osiągnęła w końcu sukces komercyjny, przyczyniła się znacznie do rozwoju chick lit (bardzo skrótowo ujmując, jest to literatura dla młodych kobiet) oraz szturmem wdarła się do popkultury, czego efektem były nie tylko ekranizacje obu tomów, ale również całe rzesze pisarek – naśladowczyń i ich postaci podobnych do Bridget, również w ich odmianach narodowych (vide „Dziennik Trójkowej Bridget Jones czyli Brygidy Janowskiej” H. M. Gizy czy „Nigdy w życiu!” M. Grocholi). Panna Jones była nowym typem postaci literackiej, znacznie różniącej się od bohaterek romansów – kobietą o cechach antybohaterki, niezdarną, niezbyt piękną i przeciętnej (mówiąc delikatnie) inteligencji, walczącą ze zbyt energiczną matką, skłonnością do tycia, popadania w nałogi oraz samotnością i upodobaniem do niewłaściwych mężczyzn. Wyróżniały ją poczucie humoru i dystans wobec siebie oraz tzw. urban family, czyli krąg dobrych miejskich przyjaciół, bardzo bliskich i wspierających, pełniących funkcję rodziny. A co słychać u niej po kilkunastu latach? Don’t Get Me Wrong Dziennik (bo taką znów formę przybrała historia Bridget) obejmuje tym razem aż dwa lata życia bohaterki – zaczyna się w kwietniu 2013 r., a potem pojawia się reminiscencja i narratorka wraca do wydarzeń z roku poprzedniego, a nawet sprzed kilku lat. Rozciągnięcie w czasie powoduje, że opisanych wydarzeń wydaje się być za dużo i po lekturze niewiele zostaje w głowie. Ponadto pióro Fielding wyraźnie się stępiło – podczas gdy w opisywaniu wydarzeń tragicznych jest całkiem niezła (uroniłam kilka łez podczas lektury), to już sytuacje zamierzone jako komiczne zupełnie mnie nie rozbawiły. Jest to o tyle przykre, że czytając ponownie (po ponad dziesięciu latach) dwie pierwsze książki z panną Jones w roli głównej, ponownie uśmiałam się jak norka. Bridget, mimo wszystkich swoich wad, była tam zabawna, a gafy popełniała tak samo często, jak strzelała niespodziewanie inteligentnymi uwagami czy spostrzeżeniami (której to cechy, nawiasem mówiąc, zupełnie pozbawili bohaterkę realizatorzy ekranizacji kinowej). Tutaj jest już tylko roztrzepana, strzela gafy, a jej humor jest – jak na mój gust – zbyt skatologiczny, a przez to infantylny i niesmaczny, zaś przejawów jej inteligencji nie dojrzymy nawet pod mikroskopem. Me and Mrs Jones Poprzednie części przygód bohaterki miały podobną konstrukcję i formę – obie obejmowały rok życia, od Nowego Roku do Sylwestra w pierwszej części, od końca stycznia do drugiej połowy grudnia w drugiej. Każdy wpis (kolejny dzień) zaczynał się swoistą litanią: wagą, liczbą wypalonych papierosów, liczbą wypitych jednostek alkoholu i liczbą spożytych kalorii oraz innymi elementami, zależnie od okoliczności. W trzeciej części jest podobnie, choć papierosy zostały zastąpione tabletkami Nicorette, zaś jednostki alkoholu liczbą osób śledzących bohaterkę na Twitterze lub otrzymanych SMS-ów. I to właśnie jest jedna z niewielu różnic – Bridget zostaje wrzucona w świat, gdzie zmieniły się narzędzia komunikacji międzyludzkich. Próbuje się w nim jakoś odnaleźć, dlatego zamiast (jak w poprzednich częściach) sprawdzać wiadomości nagrane na sekretarce telefonu, co chwila upewnia się, czy nie dostała SMS-ów, e-maili albo czy ktoś nie zaczął jej obserwować na Twitterze lub nie skomentował jej wpisów tamże. Bardzo to ludzkie, aktualne i jakże znajome – kto z nas, sieciowych istot społecznych, nigdy nie miał obsesji sprawdzania telefonu / laptopa / komputera / tabletu w oczekiwaniu na SMS-y / e-maile / wpisy na portalach społecznościowych / komentarze / lajki / liczbę osób obserwujących itd., niech pierwszy rzuci klawiaturą. Oczywiście narzędzie takie czy inne – nieważne – nie przeszkadza bohaterce popełniać kolejnych gaf czy robić rzeczy zabronione przez podręcznik bon tonu (w drugiej części - wypisywanie kartek świątecznych pod wpływem alkoholu) albo przez netykietę, doradców od wizerunku lub zwykły instynkt samozachowawczy (w trzeciej części - pisanie twittów po spożyciu nadmiernych ilości alkoholu). Crazy in Love Ogromną zaletą poprzednich tomów dziennika Bridget Jones była jednak (oprócz humoru na wyższym nieco poziomie) bardzo przemyślana konstrukcja, zwięzłość, umiejętne wymieszanie elementów komicznych i dramatycznych w perypetiach miłosnych (ale nie tylko) współczesnej trzydziestolatki z dużego miasta oraz – co najważniejsze – motyw przewodni w postaci inspiracji jedną z powieści Jane Austen. W przypadku „Dziennika Bridget Jones” była to, co oczywiste, „Duma i uprzedzenie”, zaś „W pogoni za rozumem” zawiera, co już nie dla wszystkich jest tak jasne, nawiązania do „Perswazji”. W trzeciej części mamy liczne tropy i aluzje literackie – Bridget znów zaczyna czytać poradniki dotyczące randkowania, również internetowego, zaś dla jej przyjaciół wyrocznią jest Gwyneth Paltrow i jej blog oraz (tak, tak! - niestety) „Pięćdziesiąt twarzy Greya” - ale wszystkie te nawiązania szybko się urywają. Najbardziej czytelną wskazówkę przynosi oryginalny podtytuł książki, czyli Mad About the Boy przywodzący na myśl nie tylko znaną piosenkę, ale – co istotniejsze – pewną charakterystyczną reklamę telewizyjną. Szczęśliwi posiadacze w początku lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku telewizji satelitarnej, a szczególnie ci, którzy odbierali stację MTV, pamiętają zapewne słynną reklamę jeansów Levi’s, w której młody i przystojny mężczyzna wędrował po przedmieściach i, rozebrawszy się tylko do rzeczonych jeansów, wskakiwał do kolejnych basenów przy zamożnych domach (ku zachwycie pań domów) po to, by, dobrze namoczywszy swe spodnie, uzyskać efekt ich skurczenia i doskonałego przylegania do (nieskazitelnej) sylwetki. W tle słychać było wspomnianą piosenkę „Mad About the Boy” z 1932 r., spopularyzowaną przez wykonanie Dinah Washington dwie dekady później. Reklama emitowana dokładnie czterdzieści lat po tym nagraniu przyniosła utworowi kolejną młodość. Całe to skojarzenie nie jest bezpodstawne – w jednej z kluczowych scen młody, trzydziestoletni kochanek głównej bohaterki podczas przyjęcia zrzuca koszulkę i wykonuje pokazowy skok do basenu, ratując pupilka gospodyni i wzbudzając okrzyk zachwytu zgromadzonych kobiet. Lovin’ You (is easy ‘cause you’re beautiful) - moglibyśmy stwierdzić za główną bohaterkę, czytając o jej romansie z prawie o połowę młodszym „chłopaczkiem” – młodym, świetnie zbudowanym, bezproblemowym i zawsze sprawnym seksualnie. Mimo że tematy ich rozmów i SMS-ów są żenujące (i zupełnie nie dlatego, że dotyczą seksu) to ten wątek jest zdecydowanie lepiej napisany i bardziej prawdopodobny niż drugi wątek romansowy. Dla mnie ta książka to dobry przykład zgubnego nadmiaru – za dużo wydarzeń, za duży rozrzut emocjonalny, za dużo zbiegów okoliczności, za dużo słów i stron. Autorka z pewnością chciała dobrze, ale przedobrzyła, być może dlatego, iż próbowała osiągnąć niemożliwe – by jej książkę z przyjemnością przeczytały kobiety od lat dwudziestu do sześćdziesięciu. Efekt jest taki, że za duży tu chaos, bohaterka wzbudza raczej politowanie niż sympatię (i nie jest to spowodowane w moim wypadku różnicami metrykalnymi) przez co trudno się z nią identyfikować, a cały ten bigos po lekturze nie zostawia w pamięci żadnych konkretnych scen czy kwestii, jak to było w przypadku poprzednich książek. Uśmiech wzbudziły u mnie tylko zupełnie drugoplanowe postaci i wątki: poczynania pełnej niespożytej energii matki Bridget czy sceny rozmów ekipy filmowej, wymyślającej kuriozalne zmiany w planowej ekranizacji scenariusza głównej bohaterki (czyżby oparte na doświadczeniach autorki powieści?). Pick Up the Pieces Z uwagi na to, że znaleźć można zarówno pochlebne, jak i negatywne recenzje książki, zachęcam do lektury i wyrobienia sobie własnej opinii. Przyznam, że ja wolę poprzednie książki o Bridget. Dodam tylko, że ostre recenzje w prasie brytyjskiej, skupiające się zwłaszcza na fakcie uśmiercenia przez autorkę Marka Darcy’ego, męża Bridget, sprawiły, że żadne studio filmowe (nawet te, które wyprodukowały poprzednie filmy oparte na książkach Fielding) nie kupiło na razie praw do ekranizacji. Co ciekawe, w międzyczasie, podczas oczekiwania na powieść, rozpoczęto zdjęcia do filmu „Bridget Jones’s Baby”, opartego na oryginalnym scenariuszu Helen Fielding. W obsadzie filmu znaleźli się Renée Zellweger, Hugh Grant oraz Colin Firth, co sugeruje obecność Marka Darcy’ego w fabule. Na razie zdjęcia przerwano, być może w oczekiwaniu na efekty sprzedaży książki poza UK. Co będzie dalej – zobaczymy. Jowita Marzec * Wszystkie (oprócz „Mad About the Boy”) śródtytuły w tekście to tytuły piosenek wykorzystanych na ścieżce dźwiękowej ekranizacji dwóch pierwszych książek o Bridget Jones. Jowita Marzec
w pogoni za facetem